Wpis

wtorek, 28 maja 2013

Święto mamy i święto taty.

- Proszę panią, a ja na święto mamy wydałam najmniej pięniędzy spośród wszystkich dzieci w klasie!

- Czemu Zosiu? A..wiem! Pewnie prezent dla mamy sama zrobiłaś.- powiedziałam z nadzieją w głosie.

- Nie. W ogóle go nie dałam. Nie widziałam mojej mamy od trzech lat, od kiedy wyjechała do Anglii.

- To pewnie zadzwoniłaś z życzeniami..-mówię coraz mniej pewnym głosem.

- Nie..Zginęła mi karta pamięci razem z numerem telefonu do mamy i od tej pory nawet z nią nie rozmawiałam.- odpowiedziała ze łzami w oczach.

Następny dzień w pracy. Słyszę jak Maciek wyraża się niecenzuralnie o swoim tacie. Rozpoczynam pedagogiczną przemowę nr 5 pt. "Elementarny szacunek do rodziców" ale... juz w trakcie mojej jednoosobowej inwokacji przypominam sobie, ze tata chłopaka zostawił jego mamę oraz brata (niepełnosprawnego) i odszedł do innej pani. Maciek ma opinię psychologa - zaburzenia emocjonalne. Mama sama prowadzi mały sklepik. Cała rodzina nie moze się od lat pozbierać i walczy z rozpaczą.

I rzeczywiście nauczyciele chyba nie są zbyt mądrzy, bo mówią o świecie, który nie istnieje. Uczą zasad, które funkcjonują tylko w szkolnych czytankach, bo w życiu już nie.

*wszystkie imiona zostały zmienione

 

 

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
oladuszkiewicz
Czas publikacji:
wtorek, 28 maja 2013 14:30

Polecane wpisy

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny