Wpis

piątek, 23 maja 2014

Co słychać w szkole w maju, czyli o czytelnictwie i nie tylko.

Gorąco, jak często o tej porze roku. Można tylko pomarzyć o klimatyzacji w szkołach, ale dzieci starają się dzielnie wytrzymać, w czym my nauczyciele pomagamy im jak możemy. 

Minęła pora egzaminów, które spędziłam w komisjach w gimnazjum i szczerze zal mi dzieciaczków wymęczonych dwoma egzaminami w ciągu dnia, a nawet trzema jak w przypadku matury rozszerzonej z języka obcego mojego osobistego dziecka.

Ledwo skończyły się emocje maturalne, już ktoś pociął nauczycielkę nożem, a i ja zetknęłam się z agresją ucznia , którego byłam zmuszona zaprowadzić do psychologa na rozmowę mającą przypomnieć, że koledzy w klasie należą do tego samego gatunku ludzkiego co on i również cierpią, kiedy to chłopak powiedział, że bez zgody jego rodziców nie mam prawa zaprowadzić go na rozmowę do pedagoga i psychologa szkolnego.

Poza tym zachęcałam rodziców do tego, żeby czytali dzieciom młodszych klas "Baśnie" J. Ch.Andersena. Pewna mama uczennicy z drugiej klasy dostała u mnie szóstkę, bo czyta swojej córeczce co wieczór bajkę "do poduszki". Czytanie co wieczór ma bardzo głęboki sens, wycisza emocje po całym dniu pozwalając dziecku spokojnie zasnąć. Jeśli mama od najmłodszych lat, kiedy dziecko nie potrafi jeszcze czytać, robi to regularnie, to kiedy będzie starsze samo sięgnie po książkę. O tym, jak wspaniale książka rozwija zasób wiedzy o świecie, bogaci słownictwo nie trzeba przecież wspominać. A słownictwo dzieci jest coraz uboższe.

Niestety pewna dziewczynka z kucykami nie może liczyć na to, ze ktoś dorosły poczyta jej w domu książkę. Dziewczynka ma problemy dyslektyczne, ledwo składa w drugiej klasie literki.Czy rodzice są zapracowani? Pewnie tak, ale Ola mówi ze smutkiem, ze tatuś nie może czytać jej bajeczek, bo gra nocami w gry komputerowe i musi jeździć czołgiem. Zabrzmiało to, jakby musiał co najmniej ciężko pracować całe noce na utrzymanie rodziny. Obudźcie się kochani tatusiowie, czekają na Was !!! To też wojna o szczęście Waszych dzieci.

Poza tym ucząc układać literki w wyrazy ( fachowo nazywa się to ćwiczeniami analizy i syntezy wyrazowej) w klasie I przy pomocy edukacyjnego multimedialnego programu edukacyjnego   (a jakże!) usłyszałam wyrażoną z głębi zaangażowanego w czytanie pierwszoklasisty:

-Ale to jest po.ebane!!

Tak więc mimo, że czytanie  takie właśnie dla wielu dzieci jest, to spróbuję z tym jakoś żyć:) 

Oprócz tego, zbliża się zakończenie roku szkolnego i w związku z tym zorganizowałyśmy zbiórkę surowców wtórnych, gdyż jak zwykle brakuje środków finansowych na nagrody i dyplomy        (wybaczcie, jeśli wasze dziecko przyniesie do domu czarno-biały dyplom ). Dyrekcja od lat nakazuje nam poszukać sponsorów, jednak chętnych brak, a my nie umiemy biegać po firmach i wyciągać ręce. Szkoła wygląda więc jak jeden wielki skup, a my jak osoby pracujące w skupie ( pewnie niektórzy się ucieszą). Zakrętki, papiery, baterie, "pieniężymy" co się da. Ale powiedzcie, czy tym powinien się zajmować nauczyciel?

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
oladuszkiewicz
Czas publikacji:
piątek, 23 maja 2014 18:47

Polecane wpisy

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny