Wpisy

  • poniedziałek, 01 kwietnia 2019
    • Strajk nauczycieli.

      Pewien internauta zaproponował strajk polegający na tym, że pracujemy tylko tyle godzin, ile mamy w etacie. Etaty szkolne mają różną ilość godzin. Nauczyciel w bibliotece i na świetlicy 26h, przedmiotowiec 18h, logopeda, terapeuta pedagogiczny, pedagog wspomagający 22h. Poza tym, nie robimy nic, czyli nie jeździmy na wycieczki szkolne ( 3 dniowa wycieczka 72 godz, a to już prawie dwa 40- godzinne tygodnie), zielone szkoły (5x24=120 h, czyli 3 tyg. pracy), nie uczestniczymy PO LEKCJACH w konferencjach, zebraniach z rodzicami, szkoleniach, nie organizujemy konkursów szkolnych i międzyszkolnych, nie bierzemy udziału w festynach miejskich lub gminnych, do których trzeba przygotować uczniów ( nauczyć tańca, wiersza na pamięć, próby zabierają baaardzo dużo czasu PO LEKCJACH !), nie przygotowujemy się do zajęć, tylko podręcznik i zeszyt, nie poprawiamy sprawdzianów, dyktand, wypracowań, zeszytów ćwiczeń, bo to wszystko odbywa się kosztem naszego czasu wolnego, często w weekendy, czyli PO LEKCJACH ), nie piszemy opinii o uczniu ( sensowna, przemyślana opinia to dwie godziny pracy - wczoraj pisałam, czyli w niedzielę 31.03.19), nie piszemy dokumentacji typu: dostosowanie wymagań edukacyjnych, indywidualny program edukacyjno-terapeutyczny, wielospecjalistyczna ocena funkcjonowania ucznia, ocena efektywności ( dokumenty te pisane co pół roku, oprócz IPET-u, kompletnie bezcelowa dokumentacja, niczego niewnosząca do pracy, służy jedynie kontroli z kuratorium), nie piszemy sprawozdań półrocznych i rocznych z pracy zespołu, nie bierzemy udziału w spotkaniach zespołów np: nauczycieli przedmiotów ścisłych, humanistów, zespołu do spraw pomocy psychologiczno-pedagogicznej, zespołów interdyscyplinarnych do spraw uczniów z trudnościami i zaburzeniami zachowania oraz z ich rodzicami,nie organizujemy interwencyjnych spotkań z rodzicami, bo dziecko coś zbroiło, nie spisujemy protokołów powypadkowych w szkole, nie dzwonimy do rodziców przez telefon w razie konieczności (telefon prywatny)- niech dziecko siedzi z biegunką i gorączką w szkole,nie drukujemy świadectw, nie przygotowujemy rekrutacji elektronicznej do kolejnej szkoły, nie zasiadamy codzienne wieczorem do dziennika elektronicznego, bo to wszystko jest PO LEKCJACH.
      My, nauczyciele pracujemy 60- godzin w tygodniu, a nie 40.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      oladuszkiewicz
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 01 kwietnia 2019 20:40
  • sobota, 12 stycznia 2019
  • sobota, 15 grudnia 2018
    • Wigilia w szkole.

      Nadchodzą święta, spadł nawet śnieg, zrobiło się pięknie. Zimowo i baśniowo....

      Nadmieniam, ze nie jestem przeciwnikiem kościoła i religii. Uważam, że nawet jeśli nie jest się bardzo wierzącą osobą, to trudno odmówić religii tego, że naucza dzieci pięknych, uniwersalnych wartości. Uważam, że można ubrać w klasie choinkę, na lekcji muzyki pośpiewać kolędy i obejrzeć szkolne jasełka. Wszystko to ma na celu zapoznać dzieciaki z tradycją i kulturą polską.

      Myślę jednak, że wigilia powinna pozostać tylko i wyłącznie rodzinną kolacją w przededniu świąt Bożego Narodzenia. Wigilia jest zbyt osobistym przeżyciem, aby epatować nią na każdym kroku w przeróżnych, obojętnych w większości na sprawy duchowe instytucjach. Bankach, korporacjach, firmach, szkołach. Opłatkiem powinni dzielić się najbliżsi sobie ludzie. Nadmieniam, że ogólnie lubię ludzi i szczerze wszystkim życzę wszystkiego, co najlepsze, ale wigilię chcę spędzać z tymi, z którymi chcę, a nie z tymi z którymi muszę na zasadzie zawodowej zależności. Dziwi mnie, że w kraju, w którym tak złą prasą cieszy się kościół, wszyscy nagle hucznie obchodzą wigilie pracownicze. 

      Poza tym nie cierpię zmuszać zabieganych Rodziców (głównie mam) do pieczenia ciast na szkolne wigilie. Niedługo będą miały mnóstwo pracy w domu i są zmęczone, jak każdy przed świętami. W klasie powinniśmy odbyć kilka lekcji, obejrzeć jasełka, życzyć sobie wzajemnie wesołych świąt i iść do domu przygotowywać się do tej jedynej, prawdziwej, rodzinnej Wigilii w dniu 24 grudnia.  

      PS Oczywiście to, co ja sobie myślę nie ma żadnego znaczenia. Owczy pęd. Wigilie klasowe jak zwykle się odbędą.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      oladuszkiewicz
      Czas publikacji:
      sobota, 15 grudnia 2018 21:36
  • czwartek, 06 grudnia 2018
    • Najdroższa córeczko i najukochańszy synku.

      Niedawno analizowałam z klasą wiersz, w którym padały zwroty podobne do tych, jakich użyłam w tytule i wiecie co drodzy dorośli? Dzieci, a właściwie młodzież przyznała, że rodzice nie nazywają ich "córkami" i "synami". Rodzice najczęściej zwracają się do dzieci po imieniu, jak do koleżanki lub kolegi z pracy. 

      Jasne, można, ale dzieciom brakuje tego, że rodzice nie nazywają ich synem lub córką, a już najdroższym, czy ukochanym dzieckiem, to ze świecą szukać:( Zauważyłam też, ze czasem zdarza się także, że niektórzy rodzice, którzy uważają siebie za nowoczesnych każą zwracać się dzieciom do siebie po imieniu. Im dłużej o tym myślę, to dochodzę do wniosku, że nastąpiło jakieś straszne poplątanie, które my dorośli spowodowaliśmy. 

      Rodzic, który każe dziecku zwracać się do siebie po imieniu, to rodzic. który nie dorósł do roli rodzica. To znaczy, że nie zgadza się na nią, nie przyjmuje obowiązków i przywilejów związanych z rolą ojca lub matki. Być może jest emocjonalnie niedojrzały w ogóle. Różne mogą być tego przyczyny. Tyle do powiedzenia ma na ten temat psychologia.

      Drodzy rodzice, poćwiczcie już dziś i spróbujcie zwrócić się do dziecka "kochany synku", "najdroższa córko". Może nie zawsze najlepiej się między wami układa, wtedy tym bardziej to zróbcie. Dzięki programowaniu neurolingwistycznemu, a także zgodnie z niedawno odkrytym zjawiskiem neuronów lustrzanych wasza pociecha, nawet jeśli daleko jej do "kochanego" syna czy córki, to słysząc takie słowa poczuje waszą wielką miłość i akceptację. I nie pozostanie nic innego. jak stać się tym wymarzonym synem i córką.

      Teraz myślę, że często mówi się, że "agresja się przenosi" tj jeśli ktoś był dla nas niemiły w pracy na przykład, to wrócimy zdenerwowani do domu i "przeniesiemy agresję" na niewinnych małżonków lub dzieci.

      Jeśli agresja się "przenosi" to miłość też. Tym bardziej :) Powodzenia!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Najdroższa córeczko i najukochańszy synku.”
      Tagi:
      Autor(ka):
      oladuszkiewicz
      Czas publikacji:
      czwartek, 06 grudnia 2018 19:52
  • wtorek, 27 listopada 2018
    • Odciążanie plecaków szkolnych.

      Plecaki szkolne są za ciężkie, zwłaszcza dla dzieci z młodszych klas szkoły podstawowej. Zgadzam się z tym w zupełności. Jednakże przyglądając się problemowi bliżej, czy raczej plecaczkom dzieci zauważyłam,że nie jest to wina zeszytów i podręczników. Drodzy Rodzice, przyjrzyjcie się, jakie plecaki kupujecie swoim dzieciom. One same w sobie są już ciężkie! Mają jakieś plastikowe stelaże i wzmocnienia, które powodują, że sam plecak waży chyba 2 kilogramy i wygląda jak walizka na urlop na Dominikanie. Wybierajcie lżejsze plecaki, a także piórniki, które są wielokrotnie złożone i same w sobie ogromne i ciężkie. A w nich 24 kolory kredek, tyleż samo pisaków, do tego wielka strugaczka, gumka, jakieś pióra, cienkopisy, a często jeszcze zabaweczka, żeby się nasze dzieciątko nie nudziło. Tak zaopatrzony uczeń wyrusza do szkoły, a potem ministerstwo ściga nauczycieli, dyrekcja waży nerwowo plecaki. A one nawet bez podręczników i zeszytów są ciężkie.

      W tym roku, jak już kupiliście, to niech tak zostanie, trudno:(

      Pisaki nie są w szkole w ogóle potrzebne, wystarczy sześć podstawowych kolorów kredek, mała gumka, ołówek, nieduża strugaczka. Czerwony i zielony cienkopis lub długopis i pióro na naboje lub tak modne teraz pióro wymazywalne. No dobrze, jak musicie, to włóżcie tego malutkiego miśka i małe autko:)

      Starsze klasy szybko zrozumiały i pewien chłopak z 8a powiedział:

      "Proszę pani, albo zostawiamy podręczniki i ćwiczenia w szkole, albo się uczymy w domu".

      Myślę, że to dobre podsumowanie. Na szczęście dzieciakom i młodzieży pozostało jeszcze trochę zdrowego rozsądku.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Odciążanie plecaków szkolnych.”
      Tagi:
      Autor(ka):
      oladuszkiewicz
      Czas publikacji:
      wtorek, 27 listopada 2018 19:47

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny